ictrain-pkp blog

Twój nowy blog

:)

Brak komentarzy

Bóg wysadza ludzi na stacji, nazywaną przez nas życiem i któregoś
dnia powróci, a śmierć będzie sprawdzać nasze bilety i lepiej, abyśmy
takowe dzierżyli w dłoniach, gdyż tego biletera nie da się oszukać.
Kiedy jednak żegnamy bliskich na peronie, mamy szanse docenić wszystko
to, co nam ofiarowali…”
Jak wszyscy, to wszyscy.

Dzisiaj tak się składa, że o 19:40 skończę, już 24 lata. Coraz więcej na karku, ale jeszcze dycham ;)
Dzisiaj pół dnia na basenie/siłowni, jako, żem osoba bez kondycji, to już umieram  :P ale może jeszcze ze 2-3 razy i juz się organizm przyzwyczai.
Jako prezent urodziny (sam sobie) robię wycieczkę kolejową(objazdową) ze SSKS(www.ssks.org – zapraszam) Z Torunia przez Chełmże, Kowalewo, Brodnice, Sierpc, z powrotem to Torunia :) Juz się nie mogę doczekać:P
Praca magisterska się tworzy ;) Może tempo jest mizerne,ale fajnie, ze do przodu, a nie w miejscu…
A za oknem wiosna:) Ogólnie chce się żyć, i oczekiwać radośnie na śmierć, a potem zmartwychwstanie :)
Dziękuję, wszystkim, którzy pamiętali o moich urodzinach i złożyli mi życzenia ;) (ogolnie ciekawe,czy gdyby nie NK, to czy ktoś by pamiętał;) ale chyba wolę nie wiedziec tego :P )

No i stało się przyszła wiosna, 21 marca.
I to w jakim stylu, piękny, ciepły dzień, uwieńczony wiosennym deszczem :) Cudownie, od razu człowiek się czuje młodziej:)
Nic tylko się zakochać na wiosne ;]

Od w sumie poniedziałku organizuje sobie w pokoju, takie sprzątanie…przebieram wszystko, kazdą rzecz na każdej półce biorę do ręki i odkurzam, analizuję, czy jeszcze się może do czegoś przydać..
Niektóre są takie stare, do wielu można dorobić różne historie…a to od kogoś dostałem, a to z kimś kupiłem, a to dla kogoś kupiłem, itd…itp… Każda rzecz to kawałeczek historii, ale nie można żyć przeszłością, więc wiele rzeczy ląduje w smieciach…no chyba,że coś jest naprawdę ładne, fajne, albo… kochane…
Listy, maskotki, kalendarze, zeszyty, rysunki, świeczki…zabawki, kartki…

Wizje.

1 komentarz

Ostatnio mam troszkę wizji zmian, dla mojego bloga, jednak nie mogę się zdecydować, która opcję wybrać, i czy dlugo wytrzymać w tym zapale.
Jedną z propozycji jest taka,aby każdego wieczoru coś tutaj naskrobac, jednak rzeczy związane z moim życiem.
Druga opcją jest przemianowanie tego bloga, na bloga informacyjnego o modernizacji linii kolejowej E65 na odcinku Warszawa – Gdańsk.
Trzecia opcja, to całkowicie zamknięcie bloga.

Dawno już nie zaglądałem do historii, ciekaw jestem co tam jest ;) Pewnie strach to oglądać ;d

..W maju wyjazd. Londyn, Lille, Rennes, Paryż, Bruksela, Kolonia… Właśnie dzisiaj udało sie juz skompletować wszystkie potrzebne bilety na połączenia dalekobieżne.
Brakuje jedynie biletów na pociąg podmiejski w Londynie, oraz na metro w Paryżu, ale to mam nadzieję, że jeszcze czas….
Zaliczka na wycieczkę(pielgrzymkę) do Izraela też zapłacona, więc jak się dożyje to sie pojedzie, myślę…
Praca semestralna już skończona, teraz trzeba będzie w czwartek dokonać jej obrony, i trzeba brać się za pracę magisterską…na której napisanie generalnie już tylko 3,5 miesiąca…malutko…ale pewnie jakby się człowiek wziął do roboty to i przez miesiąc by napisał…tylko właśnie „wziął do roboty” a to łatwe nie jest….

A gdy już będe miał wszystko, a marzenia spełnią się ?
Chyba by było nudno.

Jest niedziela…tata wraca z koscioła i mnie się pyta, czy jadę do Izraela ? No mnie raczej do wyjazdów namawiać nie trzeba ;) Więc wyszło, że jedziemy do Izraela…tylko szkoda,że dopiero we wrześniu,ale może się dożyje jakoś :)

http://www.opio.waw.pl/pielgrzymki_synaj2010.php

Wszystkiego Dobrego w nowym w 2010 roku :)
W tym roku się szykują mi dwa większe wyjazdy, z tego co na razie wiem, czyli
Wielka Brytanie – Francja – Niemcy
oraz Turcja.
Mam nadzieję, że jeszcze coś dojdzie, i że bede mógł się spełnić podróżowo, tak samo jak w roku ubiegłym :)

:)

1 komentarz

Jak co roku, pod koniec grudnia…przychodzi czas, żeby zacząć podsumowanie.  Jeszcze zostało kilka dni starego roku, przez te kilka dnia może się tyle jeszcze wydarzyć, że ogólna ocena roku zmieni się diametralnie…A może już nie będę mógł jej dokonać bo mnie nie będzie…
Jednak jak mogę podsumować te minione 36x dni roku 2009. Hmm… Były lepsze niż analogiczne dni roku 2008 ? Zapewne – lepsze. Nie mogę powiedzieć, że coś naprawdę złego, okropnego itd, stało się w przeciągu tych dni. Nie było żadnych tragedii. A czy były chwile piękne warte pamiętania ? Zapewne tak. Z ostatniego miesiąca – wyjazd do Szwecji, podniesienie prędkości na Warszawa – Legionowo i Modlin – Nasielsk póki co na 120… Wcześniej…kilka wyjść do teatru..uwielbiam teatr, jednak na tyle rzadko chodzę, że pamiętam dokładnie każde wyjście – ten rok „Upiór w Operze” x 2 (raz z Jackiem, raz z rodzicami) – świetna muzyka, „Metro” z Olą i jej Ziomkami, „Michał Bajor spiewa piosenki Kofty i Bajora” z tatą. Tak to był teatr..
Teraz może jakieś wyjazdy? Egipt w lutym…zawsze marzyłem, żeby pozwiedzać Egipt, przejechać się koleją nad Nilem…- marzenie, które spełniło(to było to jedno z moich marzen, które się spełniło. W 2009 póki co jedyne). Wyjazd do Pragi,,, jakoś też utkwił w mej pamięci. I jeszcze Ukraina – to również było warte pamiętania…
Poznane osoby ? Szczególnie dwie poznania miały wpływ na moje życie w tym roku, i pewnie będą pamiętane…A jedno to było poznanie osoby, którą niby to już znałem wcześniej. Jednak udało mi się przełamać ogólnopanującą niechęć do Niej…, którą niektóre osoby nie wiadomo dlaczego tworzą.. może zazdrość, może głupota ? może jeszcze coś innnego… Jednak udało się. Przełamałem się, i wiem, że było warto, i ta osoba, nie zasługuje na wieczne potępienie, na unikanie Jej, traktowanie Jej jak powietrza. Czasami nawet nie wiemy ile cierpienia możemy komuś zadać takim traktowaniem…”ktoś coś powie, inny w to uwierzą, i już wszyscy kogoś nie lubią, a sami nie wiedzą właściwie za co”. A druga osoba? Hmm… może lepiej przemilczeć czasami… najdziwniejsze poznanie w moim życiu.
jakieś specjalne zmiany w życiu ? Nie, chyba raczej nie. Ten rok nie różnił się drastycznie od pozostałych. Może poza tym, że był spokojniejszy, a ja stałem się jeszcze bardziej leniwy do rzeczy „studenckich”. Tak niestety…
A ile w tym roku było niedoszłych spotkań…spotkań osób, których już często wiele miesięcy, a nawet lat nie widziałem… czy to ja jestem pechowy jakiś, że ludziom zwykle coś wypada kiedy się mieli ze mną spotkać, czy po prostu ludzie się rozmyślają, i już po prostu szukają wymówek? Tego, nie wiem.
Ogólnie jest dobrze, porównując ubiegłe lata, mogę powiedzieć, że ten był bardzo dobry, co prawda daleki do tego co mógłbym sobie wymarzyć…ale marzenia to marzenia, a rzeczywistość zwykle pragnie być odmienna od marzeń.


  • RSS